"Przecież wszyscy już wiedzą, że lubisz kobiety..." M.
poniedziałek 14 maj 2012
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, może z obawy, może z obawy, że los ze mnie zadrwi. Czasami wracam myślami do przeszłości, gdy w teraźniejszości mi źle. To nie cofanie się lecz chęć zobaczenia, że wychodziłam z większych opresji.
Jako, że wena moja umarła i podnieść się nie zamierza., tak też wrócę do starych, odkopanych i wiele dla mnie znaczących zapisków.
"Wiersz" ten powstał w pewną sierpniową, smutną noc. Pamiętam dokładnie jak się go pisało i jakie uczucia temu towarzyszyły i choć minęło kilka lat wciąż pamietam doskonale...
Domyślam się, że czyta to mój M. i od kiedy wiem o tym, jakoś mi dziwnie pisać o niektórych przemyśleniach, choć tak na prawdę to jedyne miejsce gdzie moge to napisać wciąż będąc anonimem. Najważniejsze jest to, że wiem, zdaję sobie z tego sprawę i czuję, że nie jestem sama i że juz najprawdopodobniej nie będę...
a notka? ona jest tylko maleńką łzą sprzed lat która już prawie wsiąkła w poduszkę...
Słowa, które dopiszę zaraz po raz pierwszy ujrzą światło dzienne, choć powinny to zrobić tamtej letniej nocy...
Inaczej nie mogę,
tyle tylko od siebie dać chcę,
choć zdaje się być inaczej
los nigdy nie połączy ze mną już Ciebie.
Życie zbyt okrutne bywa
i kieruje ścieżkami źle,
być może prawdziwe me ja
do grobu zabrać chcę.
Wiem, co to oszustwo
i w bólu mijające dni,
wiem ile dla Ciebie znaczę
bo i tyle dla mnie znaczyłaś Ty.
Pamięć ma nie krucha jest,
Ona wiecznie goryczą świecąca
ta pamięć o D.,
której uczucia odtrącam...
Głosuj (0)
bańka mydlana
środa 9 maj 2012
Wypalam się. Potrzebuję psychicznego odpoczynku bo wysiłek sprawia, że zaczynam się cofać. Coraz większe napięcie krąży w żyłach i mięśnie się buntują. Wszystko jakby ważyło 10 razy więcej i spadało mi na barki każdego dnia...
Zrobiłam bilans, co często mi się zdarza, z czasem może wyjdę na prostą...Nie wiem kiedy...Może zdążę... Może jeszcze się wyśpię...
Po tygodniu poza, brakowało mi jednak domu i własnej przestrzeni. Niby nie mam do czego wracać, bo dom to nie tylko powierzchnia mieszkalna, to także ludzie...Jedność...nie rozłączność. Tu wszystko jest inne, ale własne. U swoich prawie jak u obcych, niby jak w domu, ale jednak odczucie pasożytnicze i wrażenie, że słuchasz zbyt dużo i ze zbyt dużo Cię jest...
Jakoś nie mogę już. Nie chcę by lęki wróciły, już zbyt wielki bagaż mam na plecach, choc nie na wszystko sama zapracowałam...
Wypaliło się moje pisanie, w myśli mam połowe myśli których nie potrafię przelac tutaj... W myślach umieram...
Jednak ciężko mi z faktem tej głupiej diagnozy, wolałam mydlić sobie oczy, a całe odmydlanie było bolesne, chyba zawsze jest...
Tyle pracy przede mną a tak mało mocy sprawczej...Wszystko odmawia posłuszeństwa...Chciałabym zasnać...
Boże, jeśli jesteś trzymaj kciuki bym nigdy zombiaka drapiącego się nie przypomniała.
Amen.
Głosuj (0)
my body and my soul
poniedziałek 7 maj 2012
Wściek, złość i samokontrola...SAMOKONTROLA...Grrrr to słowo zawsze mnie o dreszcze przyprawia.... Nie jedz tego, rób to, unikaj tego, używaj tego a nie tamtego...Kurde mać...
Biada wszystkim z AZS;/ coś czuję, że już na mej twarzy makijaż nie zagości już. Moja już i tak nikła pewność siebie zniszczona przez inne gówno jeszcze bardziej podupada a wraz z nią upada jakieś nikłe samoakceptowanie się...
Szkoda mi słów, brak wiary w wyleczenie tych dwóch gówien nad którymi nie panuje, zastanawiam się nad czym w sumie panuję, skoro nie nad własną skórą, myślami i zachowaniem...Czuję, że tracę kontrole nad własnym życiem...nad własną egzystencją...Od dawna...
Grrrr!
Głosuj (0)
Tożsamy, znaczy świadomy, czyli- homoseksualny aspekt tożsamości. część II
wtorek 1 maj 2012
Historyczny aspekt homoseksualizmu
Wiemy, że homoseksualizm towarzyszy nam od dawna. Nie dwuznaczne wzmianki o homoseksualnych związkach znajduje w całej naszej pisanej historii – w Piśmie Świętym („Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.”
Biblia, Księga Kapłańska 20:13) , w egipskich hieroglifach, w greckiej i rzymskiej poezji (Safona najsławniejsza poetka starożytnej Grecji z przełomu VII i VI wieku p.n.e., Od miejsca zamieszkania Safony, czyli wyspy Lesbos, pochodzi określenie lesbijka, czyli kobieta orientacji homoseksualnej) . Jak dowiodły badania różnych kultur, prymitywnych i nowoczesnych, starożytnych i współczesnych, homoseksualizm nigdy nie był tylko przejściową modą, związaną z konkretną kulturą i epoką.
Pierwsze wzmianki na temat homoerotyzmu odnotowano już w Starożytnym Egipcie. Dowodem na to jest spisana w XIX w. p. n. e opowieść o dwóch bogach będących braćmi; Horusie i Secie. W opowieści czytamy, że: „„Kiedy nadszedł wieczór, przygotowano im łoże, a oni obaj położyli się. W nocy Set sprawił, że członem mu stwardniał i wetknął Horusowi między pośladki. Wtedy Horus włożył ręce między pośladki i wygarnął nasienie Seta. Potem poszedł poskarżyć się Izydzie, swej matce.
-Ratuj mnie Izydo, matko moja, ratuj! Popatrz, co mi zrobił Set.
Kiedy otworzył ręce i pokazał nasienie Seta, bardzo głośno krzyknęła, chwyciła nóż, odcięła mu ręce, wrzuciła do wody i postarała się o nowe ręce”.
Widzimy jasno, że homoseksualizm jest tutaj potępiany, wskazywać na to może odcięcie „ skażonych” rąk i wrzucenie ich do wody, co ma sugerować ich obmycie z grzechu.
Na dalsze wzmianki o homoseksualizmie natrafiamy w Starożytnej Grecji i Rzymie, gdzie homoseksualizm zarówno kobiet jak i mężczyzn był ogólnie akceptowany i uważany za jedną z dróg, po której młody człowiek dochodzi do pełnej dojrzałości. Pojmowany był jednak przede wszystkim jako związek duchowy i emocjonalny dwóch mężczyzn, natomiast na drugim planie znajdował się związek cielesny. Chodziło bowiem o taki układ, w którym obaj partnerzy pomagaliby sobie w swoim rozwoju duchowym i umysłowym. W swej wysublimowanej formie związek taki nie polegał głównie na kontaktach fizycznych, lecz na jedności duchowej, która miała prowadzić do wzajemnego doskonalenia przyjaciół.
Idąc dalej tym tropem trafiamy do Asyrii gdzie kary, w tym również kara za homoseksualizm, były bardzo surowe, a osoba oskarżona o niego podlegała kastracji i musiała zapłacić dodatkowo karę pieniężną.
Wróćmy jednak do Europy,
W czasie wypraw krzyżowych kult męskości oraz wielki nacisk położony na cechy męskie, jak również tradycja czystej, lecz niedostępnej kobiety, spowodowały rozwój tendencji homoseksualnych. Szerzyły się one szczególnie w zakonie templariuszy. Rozwój homoseksualizmu nastąpił również w okresie renesansu, pod wpływem starożytnej Grecji i Rzymu.
W kronikach Długosza trzem królom polskim przypisywane jest zachowanie homoseksualne: Bolesławowi Śmiałemu, Władysławowi Warneńczykowi oraz Henrykowi Walezemu, który z czasem stał się patronem gejów.
Ogólno pojęta tożsamość płciowa
Zgodnie ze współczesnymi poglądami o rozwoju nastawienia psychoseksualnego uważa się, że człowiek przychodzi na świat z tzw. świadomością płci. Nie jest ona jednak ukształtowana ostatecznie w chwili narodzin. Na jej wpływ mają nie tylko czynniki genetyczne, ale również czynniki środowiskowe. Kształtowanie tożsamości płciowej zależy także od tego, w jaki sposób powiążemy ze sobą czynniki wewnętrzne oraz zewnętrzne. Rozwój świadomości płci u dziecka jest procesem do pewnego stopnia kierowanym przez otoczenie, zależy więc między innymi od tego, czy dziecko jest wychowywane jako chłopiec, czy jako dziewczynka, a więc czy imię jego jest męskie czy żeńskie, jakie nosi ubranie itp. Istotnym elementem tego procesu, może być fakt adopcji dzieci przez rodziny jedno płciowe. Jak słusznie zauważono wychowywanie dziecka w takiej rodzinie może nieść w przyszłości nieoczekiwane konsekwencję. Jako przykład należałoby tutaj podać 11 latka z Kalifornii, który będąc wychowywanym przez dwie kobiety, sam postanowił zmienić płeć. Thomas, jest jednym z tych przypadków na przykładzie którego można utwierdzić sie w przekonaniu że rodzicielstwo jedno płciowe ma negatywny wpływ na dziecko, jednakże w krajach takich jak choćby Wielka Brytania, Dania, Belgia, Szwecja czy Holandia adopcja taka jest na porządku dziennym. Zdarzają się tylko nieliczne przypadki w których to dziecko decyduje się na tak radykalne zmiany. Przypuszczać można, że rodzina w jakiej się wychowuje chłopiec jest jednym z determinujących czynników, które na niego wpłynęły. Nie możemy jednak w pełni stwierdzić, czy Thomas nie podjąłby takiej decyzji gdyby był wychowywany w rodzinie mieszanej.
Wszystko bowiem kształtuje się w okresie wczesnego dzieciństwa a podstawą świadomości płci jest poczucie przynależności do jednej z nich. Na podstawie tej świadomości kształtuje się następnie popęd seksualny i dalszy rozwój sfery seksualnej psychiki, co ogólnie nazywamy nastawieniem psychoseksualnym. . Z chwilą gdy dziecko zauważy, że wszyscy ludzie są podzieleni na płeć męską i żeńską, zaczyna również zaliczać siebie do jednej z płci. Na podstawie wyglądu swych narządów płciowych, ubrania oraz tego, jak jest traktowane przez otoczenie, dziecko zalicza siebie albo do płci żeńskiej, albo do męskiej. Jest to niezwykle ważny moment w rozwoju jego świadomości. Od tej chwili identyfikuje się bowiem z innymi dziećmi tej samej płci. Odpowiednio do tego kształtują się jego upodobania do wykonywania określonych zajęć, wybiera podobne zabawy, jak rówieśnicy tej samej płci itp. Wygląd zewnętrznych narządów płciowych oraz to, jak jest traktowane przez otoczenie, wskazuje dziecku, do jakiej płci należy. Zmiany właściwe dla okresu dojrzewania są czynnikami wzmagającymi lub w wyjątkowych przypadkach osłabiającymi poczucie przynależności do określonej płci.
Stanowisko przyjęte przez przeciwników adopcji jedno płciowych zdaje sie mieć w tym momencie kluczowe znaczenie, jednakże należałoby podać za przykład choćby dzieci wychowywane w rodzinach gdzie głównym mediatorem “wychowawczym” jest przemoc. Jak wiadomo jest to skrajna postać rodzicielstwa, jednak zastanawiając się nad tym głebiej, dojdziemy do wniosku, że dziecko takie nie zawsze będzie chciało iść w ślady swoich rodziców i w przyszłości działać w sposób podobny. To samo tyczy się dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne czy też tych żyjących w rodzinach wielodzietnych czy patologicznych. Śmiało można stwierdzić, że dzieci wychowywane w tak skrajnie różnych warunkach przyjmą swoją własną drogę, wyznaczając inne priorytety. Spójrzmy na przykład na rodziny heteroseksualne w których to dziecko po latach oznajmia swoim rodzicom o swych sprzecznych z ich preferencjami seksualnymi, czy to oznacza, że rodzice ci źle wychowywali dziecko? Na to pytanie należałoby odpowiedzieć sobie indywidualnie.
Głosuj (0)
Dom chłopców
wtorek 1 maj 2012
Kwintesencja nocnych przemyśleń...Kocham płakać na gejowskich dramatach a jak są na faktach to serce mi pęka w strzępy... Noc z "Domem Chłopców" i muzyką z filmu...Sen pozamiatany... Nie ubolewam nad nim...To jedyne chwile gdzie spokój wygrywa i budzi się harmonia... To jedyne chwile gdzie bezkarnie mogą lecieć oczyszczające łzy... Nic nie poradzę, że nic mnie tak nie wzrusza jak te filmy...
Là-bas dans la nuit
Quelqu'un s'endort avec moi...
http://www.youtube.com/watch?v=NgQFnxWGU5I&feature=share
Głosuj (0)
Śmierć jest samotna, gdy niewola jest wspólna.
poniedziałek 30 kwiecień 2012
Chciałabym czasami zamknąć oczy i wiedzieć, że gdy je otworzę to zastanę normalny świat. Gdybym mogła zmienić wszystko, gdybym mogła zmienoc choć część wówczas poczułabym pełnię szczęścia. Niestety, zamykam oczy, otwieram je rano i widzę nicość. Widzę w lustrze znów obcą twarz, istotę, która nie jest w stanie zmusić się do leczenia i istotę, którą zabijają Oni i oni. Nie moge pojąć dlaczego tak się dzieję. Im mocniej staram się o scalenie tym mocniej wszystko się rozpierdala. Czuję, że nic nie mogę...Ta kurewska bezsilność mnie rozwala. Nie chcę by On wracał w złym stanie, by Ona nic nie rozumiała i tylko wszystko zwalała na nas. Nie chcę czuć tego obłędnego stanu i nie chce widzieć Ich i słyszeć. Nic się nie zmieniło, choć myslałam, że zaczynam żyć samotnie, wolna od wszelkich chorób. Sypie się mój świat i to już nie tylko moja wina. Moje toksyczne środowisko, najbliższe środowisko zabija mnie wówczas gdy myślę że już jestem na prostej i wszędzie piętrzące się wymagania psychologiczne i wszędzie zbierające się zadania a ja czuję, że moje skrzydła umarły i nikt nie może ich już podnieść, bo chyba już sama chcę się ich pozbyć. I wbrew pozorom nie wstałam otwarta a moje poglądy to nie wszystko. prowadzę 2 życia, czasami więcej i wiem, że gdyby nie ten świat kolejny już dziś byłabym samotna...na zawsze samotna... Czasami brakuje mi osób już nie obecnych w mym życiu i gdybym mogła, zrobiłabym wszystko by znów byli obecni. Najgorsze to czuć sie samotnym w tłumie... Najgorsze to nie mieć z kim pogadać, próz jednej osoby dla której się jest światem, lecz nawet Jej nie można wiecznie zatruwać...
Głosuj (0)
Tożsamy, znaczy świadomy, czyli- homoseksualny aspekt tożsamości. część I
poniedziałek 30 kwiecień 2012
Jako, że praca jest niebanalnie długaśna już teraz tak też postanowiłam nabrac weny w tworzeniu jej części dalszej. Jak wiadomo Wasze słowa ZAWSZE dodają mi otuchy, mam nadzieję, że i teraz posypie się krytyka, która mnie naprostuje i pokaże inną perspektywę, której być może nie widzę jeszcze. Za błędy językowe z góry przepraszam, ale jako, że jest to wersja robocza jeszcze tak i w ostateczności całość zostanie naprawiona:)
Mówiąc o tożsamości, należałoby zacząć od tego, co to właściwie jest tożsamość. Z punktu widzenia socjologii, tożsamość, to nic innego jak "identyczność", czyli bycie tym samym a nie czymś innym (jestem tą osobą, a nie jakąś inną). Tożsamość, to także identyfikowanie się z jakimś elementem rzeczywistości społecznej, odnosi się ona także do tego jak ludzie rozumieją sami siebie i co ma dla nich znaczenie.
Anthony Giddens napisał, że do najważniejszych źródeł tożsamości należą; płeć, orientacja seksualna, narodowość lub etniczność i klasa społeczna. W pracy tej skoncentrujemy się głównie na tożsamości osób homoseksualnych, na oddziaływaniu ich orientacji na sposób życia codziennego, życiu w homofobicznym świecie, ogólno pojętej autoakceptacji a także tym, w jaki sposób mniejszości seksualne ukazują swoją walkę o własne prawa
W swojej pracy chcemy pokazać homoseksualizm z innej, pozbawionej stereotypów perspektywy. Uważamy, że każdemu, bez względu na pochodzenie, rasę czy orientację, należy się wolność wyboru i decydowania o własnych prawach. Naszym założeniem jest ukazanie wielu przeciwstawnych aspektów tożsamości osób o odmiennej orientacji, co pozwoli nam dostrzec być może często pomijane, ale jakże ważne wyznaczniki tego, że osoby te chcą żyć tak naprawdę w wolności, że ich niewielki odsetek potrzebuje publicznej manifestacji na swoją rzecz, oraz tego jak ciężko żyć w świecie gdzie ludzi takich jak oni traktuje się „z góry”, także do czego takie zachowanie może doprowadzić oraz jak i kiedy kształtuje się owa tożsamość płciowa.
Pragniemy także przedstawić sprawę z własnego punktu widzenia, oraz skonfrontować go ze zdaniem innych osób.
Bez wątpienia homoseksualizm w Polsce, to wciąż temat tabu. Duża rzesza osób heteroseksualnych uważa homoseksualizm za chorobę i dewiację. Mówiąc o nim ludzie najczęściej wypowiadają swe osądy poprzez mocno zakorzenione w polskiej (bo na niej skoncentrujemy głównie swoją uwagę), mentalności stereotypy i mity. Tymczasem ogromna część osób homoseksualnych (to jest ok 3-5% w Polsce ) nie wyróżnia się wyglądem ani zachowaniem pod żadnym względem.
Mało kto wie, że homoseksualizm nie jest zaburzeniem wymagającym leczenia. W roku 1973 został on wykreślony ze spisu zaburzeń psychicznych wydawanego przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne . Głosowanie nad wykreśleniem homoseksualizmu z rejestru chorób opierało się na dwóch studiach: Hooker E. (1957) oraz Robins, E. and Saghir (1971) . Oba badania przedstawiane były jako dowód na to, że jedyną różnicą między homoseksualistami a heteroseksualistami jest sprawa ukierunkowania pociągu płciowego. Czyli homoseksualizm to kwestia czysto seksuologiczna, a nie objaw głębszego zaburzenia. W ślad za tym poszły decyzje innych stowarzyszeń zrzeszających terapeutów. W roku 1990 homoseksualizm został wykreślony z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, wydawanej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).
Empatia kwintesencją zrozumienia
Aby spróbować zrozumieć podstawowy aspekt tożsamości osób homoseksualnych trzeba wyobrazić sobie świat widziany ich oczyma, zamknąć powieki i ujrzeć siebie samego. Pomyślcie, że pewnego ranka budzicie się w świecie w którym prawie wszyscy są homoseksualistami a tylko nieliczni heteroseksualni. Ty, razem ze swoim chłopakiem/ dziewczyną jesteście ze sobą już dłuższy czas, chcecie założyć szczęśliwą rodzinę, mieć dom, dzieci, lecz prawo Wam nie pozwala zaznać szczęścia.
Twój partner/ partnerka leży w szpitalu, bo jest ciężko chory, lecz Ty nie możesz go/ jej odwiedzić, nie możesz uzyskać żadnych informacji na temat jego/ jej zdrowia, bo nie jesteście rodziną, a w świetle prawa Wasz związek nie powinien istnieć.
Większość uważa Was za chorych psychicznie, kościół wypiera się Was a ludzie nazywają zboczeńcami. W niektórych krajach grozi Wam za to śmierć, a to wszystko dlatego, że Wasza natura, miłość jest inna, sprzeczna z konwenansami kraju w którym mieszkacie…
TBC.
Głosuj (0)
Każdy idiota potrafi podążać za naturą, ale czy nie jest prawdziwie wielką rzeczą powiedzieć: „Kocham cię tak bardzo, że złamię dla ciebie wszystkie prawa przyrody”?
poniedziałek 23 kwiecień 2012
Jestem tak strasznie nakręcona, że ciężko mi coś napisać sensowniejszego. Boję się, że to nie wpływ wiosny a "odroczenie" wyroku, jednak na razie mam to w głębokim poważaniu. Kumuluje sie na uczeniu i robieniu ankiet, jestem w pozytywnym szoku tego, jak pięknie piszą ludzie homoseksualni w ankietach, nikt nie robi sobie żartów jak to bywa w zwyczajnej ankiecie, wiedzą, że chodzi o obalenie mitów. Niejednokrotnie też łzy lecą, gdy czyta się o wyrzuceniu z domu, o pobiciach o wyśmiewaniu, wówczas aż pięść się zaciska z myślą, że i ja mogłam tak skończyć, jednak nie, nie urodziłam się homoseksualna, choć często tak mi sie wydawało, tworzę szczęśliwy związek, lecz i te z kobietami wspominam cudownie. Jedyne co czuję to fakt, że to co przeżywają osoby homoseksualne to piekło często, tak strasznie trudno jest ukrywac miłość, gdy w koło aż słyszysz dźwięki jej. Czasami tylko żałuję, że nie jestem hetero, bo życie na pograniczu bywa męczące, zwłaszcza gdy się przechodzi niezdrową fascynację osobą z którą ma się zajęcia...Niestety nic nie poradzę, że ta kobieta jest cudowna, czasami tylko myślę, że sama sobie utrudniam życie tym pograniczem...Czasami tylko łapię się na tym, że nie umiem się skupic na zajęciach...Tak, to mój ideał...Nie mam nic już do powiedzenia dziś. Może...
JEŚLI JAKAŚ OSOBA HOMOSEKSUALNA ZNAJDZIE TĘ NOTATKE PROSZE O POMOC Z ANKIETĄ; https://docs.google.com/spreadsheet/viewform?formkey=dGw5MWxvREJpRHZLbDBUSFVWa1FLQUE6MQ#gid=0
Głosuj (0)
Diateza umysłowa...
niedziela 15 kwiecień 2012
Nie wiem co czuję i co myśleć mam. Coraz większy bałagan tworzy moje pole widzenia. Boję się gdy tracę czucie i zaczyna się błądzenie którego tak bardzo unikam. Kwiaty umysłu odżywają co jakiś czas, brak wody tu nic nie pomaga, one nie usychają. Czasami zastanawiam się nad swoim postępowaniem i tokiem rozumowania bo nie wszystko idzie swoją drogą- myśli niegdy nie jechały po torach prawości. Zastanawiam się często, co bym zrobiła, jak postąpiła, gdyby ktoś pozwolił mi się cofnąć w czasie, jak wówczas by wyglądało moje życie, być może już by go nie było...I tak myśląc, dochodze do wielu wniosków często i mnie zaskakujących, jednoznacznej odpowiedzi nigdy nie będzie, wszystko zależy od dnia i godziny, od nastroju i obecności innych stworzeń. Zdałam sobie sprawę z tego czym jestem i za czym tęsknie, co mnie razi, co ujmuje a co jeszcze zniewala doszczętnie niszcząc procesy egzoenergetyczne. Gubię swoją ścieżkę z dnia na dzień, oddalam to co powinnam chwytać pełną piersią, przybliżam się do niemożliwości. Jedyne co pomoże to przerwanie procesów życiowych na które pozwolić sobie nie mogę z własnej woli. Jeszcze nie czas...Nie umiejętność pogodzenia się ze sobą i światem sprawia ból który rodziera od środka. Dlaczego nie mżna żyć inaczej, takk, by być szczęśliwym, dac szczęście i przy tym nie ranić kogoś bliskiego...Każdy ma prawo wyboru, każdy może być szczęśliwy jeśli uwierzy, że jego szczęście to nie wynik układu planetarnego... Tak, jestem z Tobą szczęśliwa... Czasami tylko, coś mnie pcha w inną stronę, to się zmienia a ja nie panuję nad myślami...Napad eksperymentalny to ostatnie dno.
Głosuj (0)
Słowo na l
piątek 13 kwiecień 2012
Mija kolejna nieprzespana godzina a do 5 coraz mniej czasu... Maltretuję lesbijski serial i zastanawiam się nad swoją przeszłością. Jestem wolna, a zarazem znów zniewolona. Pasja przeobraża się już w coś nienormatywnego, ludzka pustka mnie przeraża... Tracę wiarę w to, że istnieje akceptacja, ludzie boją się siebie i swoich uczuć. Ludzie się boją obnosić. Zastanawiam się tak na prawdę ile osób kończy jak Bobbi Griffith. I tak dochodzi do mnie, że bez względu na orientację i swoje prawa, ludzie powinni zachować swą ludzką twarz, bez zbędnego maltretowania własnego ego. Po raz pierwszy chyba wywalam tu swoje poglądy, i jest mi z tym dobrze. Kurewsko dobrze. Nie irytuję się, bo spokój w mej duszy trwa chwil kilka. Po prostu nie dociera do mnie to co się dzieje w koło. Zastanów się co by było gdybyś któregoś dnia obudził się obok swojej dziewczyny a w koło was byliby ludzie homoseksualni, Ty i Twoja dziewczyna jako jedni z nielicznych homo. Pewnego dnia dochodzi do Was, że chcięlibyście przypieczetować swój związek, lecz tu zaskoczenie, nikt Wam nie udzieli ślubu bo istnieje jakiś chory zakaz. Pomyśl, że któreś z Was ulega wypadkowi ale nie dowiecie się nic o stanie zdrowia swej ukochanej połowy bo nie jesteście rodziną...Sytuacji można mnożyć...To mnie jakoś dobija, dobija gdy pomyślę, że i mnie mogłoby to spotkać, bo to nie choroba...Na to się nie zapada, z tego się nie leczy...Z orientacją się rodzimy... Jestem jak shake nie dość, że zimna to jeszcze mix...i wiecie, jest mi z tym nad wyraz dobrze. I pierdole tych wszystkich lekarzy i opinię o mnie i te Wasze jebane diagnozy...
Głosuj (0)
